poniedziałek, 24 lutego 2014

16. (Część II)

  Czuła się bardzo dziwnie wchodząc do mieszkania. Niepewnie nacisnęła klamkę i wychyliła głowę ,by po chwili znaleźć się w pomieszczeniu zwanym korytarzem.
Mieszkanie Alexa przypominało mini willę. Wewnątrz tak samo jak u niej ściany pokryte zostały drewnianymi deskami. Salon urządzony został bardziej w stylu matki Alexa - Clarissy. Po prawej stronie od owego salonu mieściła się sypialnia chłopaka.
   Na końcu korytarza znajdowała się kuchnia z której wydobywała się cicha muzyka.  Dziewczyna zajrzała do środka i parsknęła śmiechem.
 Brunet stał przed stołem krojąc pomidora i śmiesznie kręcąc tyłkiem. Bianka zakryła dłońmi usta ,tłumiąc wybuch śmiechu .
Niespodziewanie Alex zastygł w bezruchu. Rudowłosa widziała jak jego mięśnie niebezpiecznie się napinają a sekundę potem dziewczyna została przyszpilona do ściny.
 Brunet cisnął w nią piorunami ,mocno wbijając palce w jej ramię.
Syknęła z bólu.
Nie wiedziała co go tak zezłościło. Może usłyszał jak się z niego śmiała ?
  -Śmierdzisz. -wywarczał jej do ucha.
Zmarszczyła brwi.
  -Słucham ? -odepchnęła go lekko od siebie.
  -Spotkałaś kogoś ?
Splotła ręce pod biustem i oparła się nogą o ścianę.
  -Tak ,spotkałam. -wyznała.
  -Kogo?
  -Twojego przyjaciela emm... -podrapała się po karku ,chcąc przypomnieć sobie imię blondyna. -emm...        Christopher. Tak, miał na imię Chrisopher.
Podskoczyła przestraszona kiedy pięść Alexa uderzyła o ścinę obok jej głowy .Klatka piersiowa bruneta unosiła się w szybkim tempie a jego nozdrza rozszerzyły się .
Patrzył na nią ciemnymi ,prawie czarnymi oczami. Nie został nawet najmniejszy ślad po jego zniewalających błękitnych oczach.
  -Christopher. -powtórzył szeptem. -Mogłem się tego spodziewać.
Spuścił głowę i ociężale odsunął się od Bianki .Podszedł blatu kuchennego i chwilę stał nieruchomo po czym jego wzrok spoczął kolejny raz na Biance.
Wzdrygnęła się.
Podszedł do niej niepewnie. Obawiał się że dziewczyna ucieknie przed nim gdzie pieprz rośnie. A nawet dalej.
  Wyciągnął rękę w jej stronę ale kiedy zauważył że przycisnęła ciało do powierzchni ściany ,opuścił ją .
Wpatrywał się w niego szeroko otwartymi oczami.
Przełknął sam siebie że doprowadził do tego że dziewczyna się go bała.
  -Dotknął cię ? -spytał.
Pokręciła jedynie głową.
Alex westchnął i przetarł dłońmi twarz.
  -Przepraszam -szepnął i jak najszybciej wyszedł z pomieszczenia.
Chwilę potem słychać było głośny trzask drzwi wejściowych.
Wyszedł.
Bianka osunęła się na podłogę.


  Mknął przez las nie wiedząc nawet gdzie się kieruję.
 W jego głowie toczyła się wojna. A to wszystko dzięki niemu.
Christopherowi. 
Jego najgorszy wróg wrócił do Gerahomy.
 A do tego przebywał blisko Bianki. Bał się o jej bezpieczeństwo. Wiedział jakim dzikim zwierzęciem jest Christopher. Zakłamany długowłosy blondas.
Nie da mu następnej szansy na odejście. Znajdzie go i zabiję.
Przystanął na chwilę zmęczony.
Nagle przed oczami stanęła mu przestraszona twarz Bianki.
Był wściekły na siebie że daj się tak bardzo ponieść złości i to przy niej.
Zawył głośno po czym skierował się z powrotem do swojego domu.


  Dziewczyna siedziała w salonie i czekała na Alexa. Pilotem przełączała kolejne kanały szukając czegoś co przykuło by jej uwagę.
 Kiedy usłyszała dźwięk otwierających się drzwi  szybko podniosła się z kanapy i ruszyła w stronę korytarza. Alex właśnie zdejmował lewy but ,kiedy Bianka znalazła się blisko niego. Podniósł na nią wzrok  a ona wstrzymała oddech ,kiedy zauważyła w jego oczach łzy.
Przez chwilę biła się z własnymi myślami i po chwili chłopak znalazł się w jej żelaznym uścisku. Mocno przylgnęła do niego ciałem ,wdychając jego zapach.  
Chłopak oplótł ją szczelnie ramionami ,bojąc się że może za chwilę uciec. Tak jednak się nie stało.
  -Tak się o ciebie bałam –wyszeptała Bianka prosto do jego ucha.
Alex przymknął oczy chłonąc jej słowa. Wydawały mu się ukojeniem.
  -Niepotrzebnie –odpowiedział krótko.
Bianka odsunęła się od niego ,ale nadal tkwiła w ramionach bruneta. 
  Złapała go obiema rękami za twarz. Chłopak myślał że rudowłosa go pocałuje kiedy niespodziewanie cmoknęła go delikatnie w nos.  Mimowolnie się uśmiechnął.
  -Powiedz mi co się stało ? Dlaczego tak zareagowałeś ?-zasypała go pytaniami ,patrząc prosto w oczy –        Co zrobił ci takiego ten cały Christopher?
  -Po prostu go znam i on nie jest całkiem taki dobry czy wspaniały. Bałem się że może ci coś zrobić.Wiem do czego jest zdolny. –westchnął.
  -I dlatego musiałeś się tak wyładować na ścianie w kuchni ?- spytała z rozbawieniem.
Parsknął śmiechem.
  -Uwierz mi ,ta ściana mi się za bardzo nie podobała.
W pomieszczeniu zabrzmiał głośny śmiech.
Bianka oparła się o bruneta by nie upaść. Chłopak patrzył na nią z miłością i rozbawieniem w oczach.             Podniósł ją i zaniósł do jego pokoju. 
Delikatnie położył nadal roześmianą Biankę na łóżku . Zdjął z siebie czarną koszulę i zmienił swoje dżinsy na spodnie dresowe. Położył się koło dziewczyny podpierając się jedną ręką za głowę ,kiedy ta próbowała się uspokoić.
  -Jesteś bardzo dzisiaj roześmiana. Powinienem nazywać cię śmieszką. Co ty na to ?
Spojrzała na niego z pod byka dając jednocześnie sygnał żeby dał sobie spokój.
Chłopak obserwował Biankę kiedy wpatrywała się w sufit. Obserwował jej nos zwężający się przy każdym jej wdechu ,jej rude włosy rozsypane wokół jej głowy tworząc aureole ,jej usta zaciśnięte w wąską linie i oczy które w pewnym momencie spoczęły na nim.
  -O co chodzi? –spytała
  -O nic.
  -To dlaczego się tak na mnie patrzysz?
  -Jak ?
  -Jakbyś obmyślał plan wywiezienia mnie zagranicę.
Uśmiechnął się do niej słodko i podniósł się. Nie minęła sekunda a już był nad Bianką ,patrząc się na nią swoimi błękitnymi oczami.  
Zarumieniła się kiedy pocałował jej obojczyk wędrując ustami w dół . Z jej ust wydobyło się ciche westchnięcie spowodowane mokrymi wargami na jej prawej ,odkrytej piersi. 
Pociągnęła Alexa w górę i pocałowała go zachłannie w usta. Ich języki walczyły ze sobą a ręce płynęły po ich ciałach.
  Chłopak przegryzł jej dolną wargę i z głośnym cmoknięciem odsunął się od Bianki. Przekręcił się tak że Bianka siedziała okrakiem na jego biodrach. Przystawiła czoło do jego klatki piersiowej i wsłuchiwała się w szybki rytm jego serca.
  - Zamieszkaj ze mną .
Zdziwiona rudowłosa podniosła się i spojrzała na Alexa.
  -Co powiedziałeś?
  -Zamieszkaj ze mną.- powtórzył.
Otworzyła usta żeby od razu zaprzeczyć, powiedzieć że nie może. 
Ale dlaczego miałaby się nie zgodzić? Przecież kochała Alexa i jeżeli zaproponował jej zamieszkanie z nim to powinna się cieszyć.
Cudownie by było mieszkać razem.
Uśmiechnęła się promiennie i pokiwała głową.

   -Zgadzam się.


niedziela, 16 lutego 2014

15. (Część II)

  Music


 Głośny ,przerażony krzyk obudził Alexa ,który przestraszony nagłym hałasem spadł z kanapy na której spał.Szybko pobiegł do sypialni Bianki z którego wydobywał się krzyk .
Drzwi z hukiem odbiły się od ściany kiedy je otworzył. W środku zobaczył coś co przerastało jego najśmielsze oczekiwania.Bianki siedziała na podłodze koło łóżka i wyrywała sobie włosy głośno krzycząc. W szybkim tempie Alex znalazł się obok niej .
Odciągnął jej ręce stanowczym ruchem i spojrzał w jej zapłakane oczy. Była przestraszona ,zdruzgotana i wstrząśnięta .Wytarł z jej policzków mokre ślady i mocna ją przytulił. Wczepiła się w jego ramiona,           trzymając się jego jak deski ratunkowej.
  Tak bardzo dziękowała Bogu że chłopak nie zostawił jej samej. Że był teraz przy niej. To właśnie jego teraz tak bardzo potrzebowała całą sobą. Dziewczyna zaniosła się ponownie szlochem. Nie mogła tego powstrzymać.
  -Cśśś... Co się stało ,kochanie?
Drgnęła kiedy usłyszała pieszczotliwy zwrot. "Kochanie". Tak pięknie brzmiało z jego ust. W jej sercu rozlało się przyjemne ciepło. Czuła się kochana.
  -Śnił mi się koszmar. Był naprawdę straszny. -udało jej się wymruczeć.
  -Wszystko już dobrze ,jestem przy tobie - wyszeptał brunet.
Przez chwilę między nimi tkwiła zupełna cisza. Nie przeszkadzało im to.Wręcz przeciwnie.
Cisza okazała być się odpoczynkiem od rozdzierającego krzyku rudowłosej.
  -Dziękuję - wyszeptała cicho Bianka.
Alex musiał porządnie wytężyć słuch by usłyszeć.
  -Za co ?
  -Za to że jesteś.
Uśmiechnął się wiedząc że jest jej potrzebny. Jeszcze mocniej ją przytulił.
  -Nigdzie się nie wybieram.
 Czuł się szczęśliwy.


    Obudziło ją ciepło i oddech na szyi. Zaczęła się rozglądać nie wiedząc gdzie jest.
 Nagle wszystkie wspomnienia uderzyły w nią .Płacz ,strach ,koszmar. I Alex.Odwróciła głowę natrafiając na śpiącego koło niej chłopaka. Miał zamknięte oczy i oddychał płytko co świadczyło że śpi.
Oplatał ją swoimi ramionami jakby bojąc się że mogłaby gdzieś uciec. Uśmiechnęła się pod nosem i delikatnie żeby go nie obudzić wyswobodziła się z jego uścisku.
 Poruszył się niespokojnie ale jednak po chwili znieruchomiał. Bianka wypuściła powietrze z płuc ,które wstrzymywała. Postanowiła mu podziękować za dzisiejszą noc ,śniadaniem.
 Opuściła cicho sypialnie i ruszyła do kuchni. Wyjęła okrągła patelnie , cztery jajka i margarynę.
Odkroiła jej kawałek i wrzuciła na patelnie. Kiedy ta się już roztopiła rozbiła dwa jajka i wymieszała jej tworząc jajecznicę .
Potem zaczęła robić porcję dla siebie. Podskoczyła kiedy na jej biodrach znalazły się męskiej dłonie. Wiedział że to Alex .
Jego perfumy dotarły do jej nosa przez co przymknęła oczy ,delektując się zapachem. Chłopak natomiast w tym czasie składał mokre pocałunki na jej szyi  doprowadzając ją do szaleństwa. Złapała jego dłonie i przesunęła na swój brzuch.
   Warknięcie wydobyło się z ust bruneta ,który przegryzał jej ucho. Na jej twarzy uformował się szeroki uśmiech. Doprowadzała Alexa do białej gorączki tak jak on ją.
Odwróciła się do błękitnych tęczówek ,które ematowały pożądaniem.
 Wiedziała że droczenie się z chłopakiem nie jest na miejscu. Przecież ktoś chce ją skrzywdzić a nawet zabić.Ale tak naprawdę teraz miało to  ,tam gdzie światło nie dociera. Splotła dłonie na szyi bruneta ,przyciągając ją do siebie.
 Jego usta złączyły się w wargami Bianki ,miażdżąc je .Ich zęby uderzyły się powodując nieprzyjemnie uczucie ,które zignorowali .Dziewczyna otworzyła usta wpuszczając zniecierpliwiony język Alexa do jego wnętrza. Dłonie chłopaka wyłączyły gaźnik ,powodując że skwierczenie jajecznicy ustało a potem podniósł ciało dziewczyny.
 Oplotła nogami jego talię nie chcąc w żaden sposób upaść na podłogę. Alex posadził ją na blacie pogłębiając pocałunek (jakby to był jeszcze możliwe) i przejechał opuszkami palców po jej rozgrzanej nodze. Wzdłuż kręgosłupa Bianki przepłynął przyjemny dreszcz przez co jęknęła w usta Alexa.
 Jego dłoń sunęła niebezpiecznie w górę nogi zatrzymując się na jej wrażliwym miejscu. To podziałało na nią jak kubeł zimnej wody. Gwałtownie odsunęła się od Alexa .
Na jego twarzy nagle pojawił się wyraz niezadowolenia.
  -Przepraszam ,ale nie jestem jeszcze na to gotowa. -wyjaśniła.
  -Nie to ja przepraszam .Trochę mnie poniosło.-oparł czoło o jej - Przepraszam -dodał.
Usta Bianki znalazły się na skroni chłopaka. Doskonale go rozumiała .Ona też prawię straciła nad sobą kontrolę.


    Rudowłosa stała przed rzędem idealnie poustawianych opakowań z makaronem.Postanowiła zrobić na obiad coś z makaronem. Jak się dowiedziała makaron bardzo smakował Alexowi.
Kiedy chciał sięgnąć po opakowanie ,zauważyła że jest za niska.Podskoczyła ale to nie poskutkowało. Nagle nad jej ramieniem pojawiła się ręka ,która chwyciła makaron.
 Bianka odwróciła się do pomocnika i napotkała bursztynowe tęczówki. Jeszcze nigdy nie widziała takiego koloru oczu a pierwsze co jej się nasunęło to bursztyn.
 Mężczyzna miał długie ,związane w kucyka ,blond włosy. Był wysoki i umięśniony. Uśmiechnął się do niej podając jej opakowanie makaronu.
Zabrała go do niego i schowała do koszyka sklepowego.
  -Dziękuję za pomoc -powiedziała i ruszyła do kasy.
  -Poczekaj - usłyszała za plecami.
Przewróciła oczami i odwróciła się do chłopaka.
  -Czy ty to przypadkiem nie Bianka McConnary ?
Zmarszczyła brwi zdziwiona pytaniem.
  -A z kim mam przyjemność ? - zapytała .
Mężczyzna uśmiechnął się uroczo i schował ręce do kieszeni dżinsów.
  -Jestem Christopher. Przyjaciel Alexa.
  -Aaaa. -pokiwała głową -Tak Bianka to ja -dodała.
  -Alex dużo mi o tobie mówił.
Zaczerwieniła się zakładając kosmyk włosów za ucho. -Tak ,miał rację że jesteś naprawdę piękną dziewczyną. Miło było cię poznać. Do zobaczenia.
Wyminął ją i podążył do wyjścia.
Bianka stała na tym samym miejscu i analizowała jego słowa.


Czytasz  = Komentujesz 

sobota, 8 lutego 2014

14. (Część II)

Różowowłosa  Amelie Wood siedziała ze spuszczoną głową a przed nią z założonymi rękami stali członkowie rodziny White i Bianka. Wszyscy czekali aż Amy coś powie. A kiedy dziewczyna otworzyła usta ,oddechy innych uwięzły w ich gardłach.
-Kazali mi zabić Rena. Nie mam pojęcia po co i w jakim celu. Szantażowali mnie .Mówili że jeżeli nie wypełnię ich rozkazów ,zabiją moją rodzinę .Trzymają ich w jakiejś piwnicy. Tylko tyle wiem.-do jej oczy naszły łzy o głos załamywał się z każdym kolejnym słowem. - To coś związanego z Bianką.
Wzrok wszystkich obecnych w pomieszczeniu został natychmiastowo skierowany na rudowłosą.
-Kiedy wróciła do Gerahomy chciałam się jak najszybciej wycofać .Nie chciałam by coś stało się Biance .Naprawdę.
Amy zaczęła płakać a Bianka nie móc patrzeć na jej udręczoną twarz .mocna ją przytuliła. I choć na początku sądziła że dziewczyna o różowych włosach jest jej wrogiem ,to szybko zmieniła zdanie. Była jej najlepszą przyjaciółką. Wood wybuchła jeszcze większym płaczem szepcząc McConnary jak bardzo ją przeprasza. Rodzina White dalej stała w tym samym miejscu obserwując całą sytuację. Myśl że ktoś chce krzywdy Bianki była według Alexa nie do zniesienia. Kiedy już rudowłosa odsunęła się od Amy jej miejsce w jej ramionach zajął Ren. Była bardzo z nią związany i chyba się w niej zakochał. To że przyznała się i to jeszcze przed nim ,pokazywało jaka jest odważna i jak bardzo jej na nim zależy.
-Nie martw się. Pomożemy ci uwolnić twoich rodziców.-powiedział Matthew do trzęsącej się w ramionach Rena dziewczyny .Uśmiechnęła się do niego.
-Dziękuję.
-Najlepiej będzie jeżeli zamieszkasz gdzieś indziej.
-Może zamieszkać u nas ,przecież mamy wolne pokoje. -wystrzelił z odpowiedzią Ren.
Matthew spojrzał na żonę po chwili wracając wzrokiem do syna.
-Myślę że to nie będzie dobry pomysł.
-Dlaczego!? -wykrzyczał Ren.
-Nie będzie się tu czuła dobrze ,nie uważasz? - spytała jego matka.
Ren jedynie prychnął.
-Może u mnie zamieszkać. -zabrzmiał głos z tyłu.
Rudowłosa uśmiechała się lekko do nich chcąc w jakiś sposób przekonać ich do swojego pomysłu.
Alex nie był zdziwiony jej pomysłem .Rozważał za i przeciw.
-Uważam że to nie jest najlepszy pomysł. Jeżeli ci co szantażują Amy dowiedzą się że się wycofała i uciekła od nich od razu będą szukać jej u Bianki.
Miał całkowitą racje. Mogło się tak zdarzyć.
-Masz przy sobie jakieś rzeczy? Ubrania? -spytała Clarissa Amy.
-Tak w samochodzie Rena.
Rodzice owego chłopaka spojrzeli na niego przenikliwie.
-To dobrze. Idź po nie razem z Renem i pojedzcie do najbliższego motelu.
Amy pokiwała głową idąc z Renem w stronę drzwi. Przechodząc koło Rudej uśmiechnęła się do niej lekko.Kiedy drzwi  zamknęła się z charakterystycznym dźwiękiem Bianka o mało nie upadła na podłogę. Dzięki silnym rękom Alexa ,który podtrzymał ją i delikatnie położył na kolanach widząc że dziewczyna sama nie potrafi ustać na nogach. Odgarnął z jej twarzy włosy i zauważył że płaczę.
-C-co oni ode mnie c-chcą ? C-c-co im takiego zrobiłam? -Głos się jej łamał. Alex przytulił ją do swojej piersi ,dając znak rodzicom żeby zostawili ich samych. Tak zrobili.
Chłopak razem z dziewczyną zaczął się kołysać chcąc uspokoić Biankę.
-Ćśśś... Nic nie zrobiłaś .Nie pozwolę nikomu zrobić ci krzywdy.- wyszeptał w jej włosy.
Bardzo kochał rudowłosą McConnary i nie przechodziło mu przez myśl że ktoś mógłby skrzywdzić tak niewinną istotkę jaką była jego ukochana.


Rudowłosa dziewczyna obserwowała z kąta jak kobieta po 40 krząta się po kuchni ,szykując herbatę dla ich obu. Bianka została zaproszona na babskie pogaduszki kiedy w domu nie będzie żadnego mężczyzny. Alex był w pracy tak samo jak pozostali. Clarissa była bardzo wesołą kobietą jak na swój wiek. Kiedy kobieta odwróciła się do niej z szeroki  uśmiechem i wskazała głową salon Ruda posłusznie za nią ruszyła. Usiadły wygodnie na kanapie z kubkami parującej cieczy w rękach i zaczęły rozmawiać na różne tematy. Po kilku pytaniach ze strony Bianki przyszedł czas na Clarisse. Kobieta wypytywała ją chyba o wszystko. Ale dobry humor dziewczyny znikł kiedy usłyszała pytanie ,którego najbardziej się obawiała.
-A gdzie podziewają się twoi rodzice?
Ruda  przełknęła ślinę czując jak łzy zbierają się w kanalikach jej oczu.
-Emm...No bo ja... To znaczy moi rodzice,oni... Oni nie żyją.
Clarissa popatrzyła na nią oczami pełnymi współczucia.
-Tak bardzo mi przykro...Ja nie-
Nagle kubek w rękach Bianki roztrzaskał się w drobny mak a ciecz znalazła się na spodniach dziewczyny. Kobieta odskoczyła od Bianki ,szybko przetransportowując się do kuchni po ręcznik. Po chwili wróciła z ową rzeczą do drżącej dziewczyny. Podała jej ręcznik ,którym dziewczyna zaczęła wycierać spodnie . Pani White stała koło niej nie wiedząc co robić. Clarissa była w tym momencie przestraszona. Nie wiedziała co może spodziewać się po tej dziewczynie. Chociaż miała przeczucie co mogło się z nią dziać. Bianka skończywszy wycierania ubrania ,złapała za torbę i rzuciwszy krótkie "Dziękuję za herbatę" wyszła z mieszkania. Clarissa szybko wybrała numer do swojego męża.
-Jestem zajęty. -rzucił surowo.
 "No tak żadne dzień dobry kochanie ani nic.Jak zawsze" -pomyślała Pani White.
-Tak wiem, ale stało się to czego tak bardzo bała się Starszyzna. Bianka zmiażdżyła przed chwilą kubek. Słyszysz? KUBEK! Myślę że jej moc zaczęła ewoluować. Nie panuję nad nią.
Usłyszała głośne westchnięcie po drugiej stronie.
-Jest dalej z tobą?
-Nie ,wyszła. O boże może sobie coś zrobić.
-Nie martw się. Zadzwonię do Amy może ona ją sprawdzi.
Kobieta usłyszała potem dźwięk zakończonego połączenia .
"Na pewno wszystko będzie dobrze .Na pewno"


Skulona pod kołdrą Bianka cicho płakała i drżała ze strachu. Ze strachu przed samą sobą.To co się z nią działo w każdym stopniu ją przerażało. Nie wiedziała co się dzieję. I ta niewiedza ją dobijała. Czuła jakby coś powoli ją rozrywało od środka. Skrzypienie drzwi od sypialni zmusiło ją do zaprzestania wypłakiwania sobie oczu. Podskoczyła przestraszona kiedy materac na którym siedziała ,ugiął się pod ciężarem osoby ,która tu weszła.Z jej głowy zdjęto kołdrę a przed nią po turecku siedział Alex.W jego oczach widać było troskę i miłość. Nie uśmiechał się ani nic,tylko wpatrywał się w nią jakby chciał zobaczyć jej reakcję na jego obecność .Kiedy nie uciekła z krzykiem przed nim ,wyciągnął w jej kierunku ręke i starł łzy z jej policzków. Dziewczyna ku jemu zaskoczeniu przytrzymała jego dłoń przy jej twarzy i wtuliła się w nią.Jego dotyk dawał je ukojenie ,którego w tym momencie tak bardzo potrzebowała.Chłopak przybliżył się do niej i przyciągnął do siebie zatrzymując ją w swoim żelaznym uścisku. Jakby chciał ją uchronić przed złem świata. Bianka zaciągnęła się jego zapachem przymykając oczy. Tak dobrze czuła się w jego ramionach ,blisko jego. Teraz wiedziała że nie wiadomo gdzie i  jakiej sytuacje Alex przybędzie je na pocieszenie. To właśnie była miłość.
-Mama opowiedziała mi o tym co się stało. -odsunął się od niej minimalnie ,wpatrując się w jej zielone oczy.- Nie musisz się niczym martwić.
-Jak mam się niczym nie martwić Alex? Ktoś chce mnie skrzywdzić albo zabić a do tego czuję się ostatnio jakoś dziwnie -wzięła głęboki oddech -Kiedy miażdżyłam ten kubek czułam w ręce dziwne mrowienie.No i potem .. wiesz co się zdarzyło.
Poczuła jak jego ręka delikatnie głaszczę jej rude włosy.
-Zobaczysz że wszystko się ułoży .Obiecuję ci że niedługo ci wszystko wytłumaczę.

Pocałował ją w nos po czym zaczął nucić swoją ulubioną kołysankę chcąc uspokoić swoją ukochaną ,która trzymała się mocno jego szyi. Po chwili chłopak zauważył że dziewczyna sunęła .Uśmiechnął się po nosem patrząc na ten uroczy widok. Bianka która miała zamknięte oczy i lekko rozchylone usta była chyba najlepszym dla niego widokiem. Położył ją delikatnie na łóżku i przykrył kołdrą. Na konie pocałował ją w czoło i udał się do wyjścia z jej sypialni .Jeszcze raz spojrzał na nią po czym wyszedł z pomieszczenia. Nie chciał zostawiać jej samej wiec znalazł jakiś ciepły koc i położył się na kanapie w salonie. Zmęczony po ciężki dniu po kilku minutach zasnął ,cicho pochrapując. Ale nie wiedział że dla niego jak i dla Bianki nie będzie to spokojna noc.

czwartek, 30 stycznia 2014

13. (Część II)

Ciepło na jej ustach i ręce na biodrach spowodowały że w brzuchu Bianki rozpętała się walka motyli. Zrobiło się jej strasznie gorąco i musiała oderwać się od warg Alexa ,by zaczerpnąć powietrza. Jego oczy błyszczały z podniecenia i miłości do niej.Dziewczyna nadal trzymała dłonie na jego policzkach ,obserwując jak jego usta układają się w szeroki uśmiech.Zrobiła to samo .
Czuła się szczęśliwa w jego towarzystwie .Wiedziała że prędzej czy później dojdzie do ich zbliżenia.
Chciała go mieć jak najbliżej siebie. Jej "ucieczka" dała dziewczynie wiele do myślenia .
Tak naprawdę odkąd pierwszy raz zobaczyła Alexa widziała że kiedyś będą razem ,tylko nie chciała się do tego przyznać .
Jej rozmyślenia przerwał dotyk dłoni Alexa na jej policzku. Pogładził jej skórę ,składając na jej ustach delikatny pocałunek.
-Jednak wróciłaś - wyszeptał w jej usta.
-Tak. Wszystko sobie przemyślałam.
W jego oczach pojawił się przebłysk nadziei.
-Naprawdę? To znaczy że...
-To znaczy że dam ci szansę .I nie zmarnuj jej. -przerwała mu.
W odpowiedzi została jeszcze raz namiętnie pocałowana .Był to pocałunek pełen miłości ,pożądania i obietnic.


Różowowłosa wystukiwała niecierpliwie palcami rytm piosenki, którą ostatnio słyszała w radiu. Chciała uciec od tego miejsca.
Przed nią siedział starszy mężczyzna  ,nazywany Richard. Patrzył na nią gniewnie ,nie mogąc zrozumieć jej decyzji.
-Jak to chcesz się wycofać ?! W tej chwili ?! Jak myślisz ,kto oberwie za ciebie,co ? JA! Przyrzekałaś że tego nie zrobisz!.
Przewróciła oczami.
-Przestań gderać stary pryku. Nie obchodzi mnie kto oberwie ani to że przyrzekałam że nie zaprzyjaźnię się z nią. Nie mój problem ,tylko twój.
Richard zaśmiał się z jej bojowej miny i splótł swoje palce razem na kolanie.
-Nie zapominaj że podpisałaś z nami kontrakt. Mój szef nie będzie zadowolony.Jeszcze jedno zadanie i koniec .Wtedy puszczę cię i twoją rodzinkę wolno.
Westchnęła.
-Jakie zadanie?
Mężczyzna uśmiechnął się do niej drapieżnie.
-Zabij Rena White. Albo twoja rodzina zginie.

Oglądanie lasu porą zimową jej zdaniem było nudne ,natomiast robienie tego w towarzystwie Alexa było same w sobie ekscytujące. Patrzenie na jego uśmiech i błyszczące błękitne oczy ,było wspaniałym zajęciem. Brunet zaczął opowiadać na temat swojej rodziny.
 Ich rozmowa rozpoczęła się od dzieciństwa a skończyła na ulubionych potrawach.
-Jak ktoś może nie lubić pizzy? -zdziwił się Alex.
-Po prostu nie lubię. A tobie nic do tego .-zagroziła mu palcem ,chcąc wyglądać w miarę poważnie ,choć bardzo chciał się jej śmiać z przekomicznej miny chłopaka.
-Ok,ok -podniósł ręce do góry sygnalizując że się poddaje.
Bardzo dobrze się dogadywali.Ciekawe czy gdyby nie połączyło ich partnerstwo ,to dalej by się tak rozumieli.
-To co... masz może ochotę pojawić się na ślubie Erika ?
Tak naprawdę nie pomyślała o tym .
-Jeżeli chciałbyś to chętnie.
-Oczywiście że chcę! -krzyknął uradowany chłopak. Nie myśląc o konsekwencjach wziął ją za rękę.
Zaskoczona Bianka wlepiła wzrok w ich złączone dłonie. Alex szybko zauważył jej zażenowanie po czym puścił jej rękę.
-J-ja przepraszam... nie wiem co mnie ostatni naszło.
Uśmiechnęła się do niego.
-Nic się nie stało .Po prostu nie jestem przyzwyczajona do okazywania sobie uczyć.
-Rozumiem.
Ciszę przerwał telefon Alexa ,który zaczął dzwonić. Spojrzał na wyświetlacz i zmarszczył czoło.
Przyłożył urządzenie do ucha .
-Tak ?
-Potrzebujemy ciebie w domu ,tylko migiem. Jest mały problem. -usłyszał po drugiej stronie głos Davisa.

Od Autorki :
Witam.Rozdział dodany szybciej.Tak po za tym miałam badania krwi i mam wielkiego siniaka na ręce. Ale dobra. Wracając do badań ,to wykryto u mnie anemie (niedobór żelaza,erytocytów i hemoglobiny -czerwonego barwnika) Tak więc muszę jeść dużo warzyw i owoców. A do tego muszę iść do GINEKOLOGA! To są chyba jakieś żarty! w moim wieku? Przecież ja stamtąd ucieknę tak że będzie się za mną kurzyć ! Ale lekarz mi to nakazał.Życzcie mi szczęścia ,bo będzie mi potrzebne. A co do następnego  to może byc jeszcze w weekend ale nic nie obiecuję :) Paaa :)

wtorek, 28 stycznia 2014

12. - Początek części II


Ból przeszył jej ciało a łzy nazbierały się w oczach. Igła kolejny raz przebiła jej delikatną skórę pozostawiając wieczny ślad. Chciała żeby to się już skończyło .Asystent tatuażysty  – Nico ,zaproponował nawet żeby trzymała się jego dłoni podczas tatuowania. Na pewno miażdżyła mu dłoń ,to było oczywiste. Gruby tatuażysta poklepał ją po głowie ,oznajmiając że już koniec. Odetchnęła z ulg puszczając dłoń Nico. Chłopak potrząsnął nią ,chcąc doprowadzić krew do jego dłoni.
Dziewczyna posłała w jego stronę przepraszające spojrzenie.
-Bardzo dziękuję Bob - zwróciła się do tatuażysty.- Na prawdę się spisałeś.
-Mów dalej.
Zaniosła się śmiechem  .Bardzo polubiła Boba .Jej zdaniem był to najsympatyczniejszy facet pod słońcem .
-Czyli... -zabrał głos Nico -Jutro wracasz do Gerahomy?
Westchnęła.
-Tak .Nie mogę doczekać się aż rzucę się na swoje łóżko ,zamiast spać w pokoju hotelowym na czymś co ma przypominać  miejsce do spania.
-Mam nadzieję że ci się poszczęści. - Oznajmił Bob.
Dziewczyna wstała z fotela i pocałowała każdego w policzek ,zanim wyszła z " Bob's Tattoo"
-Tak ja też -szepnęła do siebie.





Rudowłosa wysiadła z autobusu ,zmęczona ciągłym wysłuchiwaniem opowiadań starszej pani o jej zmarłym mężu. Cieszyła się jednak że wróciła do Gerahomy. Miała zamiar od razu odwiedzić Amy w pracy. Tęskniła za swoją przyjaciółką. Jak najszybciej skierowała się do kawiarni ,ciaśniej opatulając się szalikiem. Zimne powietrze raniło jej oczy ,przez co coraz częściej zaczęła mrugać. Kiedy przekroczyła próg pomieszczenia ,stanęła jak wryta. Jej nogi nie mogły się w żaden sposób poruszyć mimo że chociaż bardzo tego chciała. Oczy powiększyły się do niewyobrażalnych rozmiarów skanując sytuację. Widok wymieniających się śliną Rena i Amy nie należał do codziennych .Różowowłosa jakby poczuła że ktoś się w nią wpatruję ,oderwała się gwałtownie od chłopaka ,by omiotać wzrokiem kawiarnię . Kiedy zauważyła że w środku stoi Bianka ,jak burza ruszyła w jej stronę. Jej chude ręce ciasno oplotły ciało rudowłosej ,prawie nie zgniatając jej żeber. Kiedy Bianka myślała że wszystko dobrze Amy odsunęła się od niej gromiąc ją wzrokiem.
"No to już nie żyję"
Ruda przełknęła ślinę czekając na rozwój wydarzeń.
Nie wiedziała co może strzelić do tej różowej głowy.
-Jak mogłaś nie zawiadomić mnie o twojej nagłej "wycieczce"? Wiesz jak bardzo się o ciebie martwiłam ? Nie dawałaś żadnego znaku życie przez miesiąc! Słyszysz?! Przez okrągły miesiąc !
Bianka nie była zaskoczona wybuchem przyjaciółki ,spokojnie dała jej się wykrzyczeć.
-Jesteś tak nieodpowiedzialna ,samolubna i głupia ! Nigdy jeszcze nie spotkałam osoby ,która zachowałaby się w taki sposób !
Niespodziewanie koło nich zmaterializował się Ren.
-Spokojnie Amy. Nie chcemy tu rzucaniem talerzami.
Ruda prychnęła pod nosem. Wood powoli się uspokajała ,licząc do dziesięciu. Uniosła wzrok na rudowłosą.
-Nie rób tego nigdy więcej.
Po czym rzuciła się ze śmiechem na przyjaciółkę prawie powalając ją na podłogę.
Bianka zrozumiała jak bardzo martwiła się o nią Amy. Nigdy nie marzyła by coś takiego się wydarzyło. Ale jednak. Ma prawdziwą przyjaciółkę.





Drzwi otworzyły się i zamknęły z hukiem. Do kuchni gdzie siedzieli wszyscy domownicy wpadł zdyszany Ren. Wzrok innych poszybował w jego stronę ,oczekując wyjaśnień.
-Wróciła! Bianka wróciła! - wykrzyczał.
Alex siedział zmrożony tą informacją .Myślał że odeszła na zawszę i już nigdy tu nie wróci .Nie oczekiwał takiej wiadomości i szczerze powiedziawszy była dla niego zaskoczeniem. Niewiele myśląc biegiem ruszył do drzwi, by jak najszybciej przekonać się że powrót dziewczyny to nie jest jakiś głupi żart jego brata. Przemieniony w wilka biegł przez las po czym gwałtownie zatrzymać się za krzakami tuż przed jej domem. Obserwował go przez chwilę chcąc zlokalizować jakiś ,chociaż najmniejszy ruch ,mówiący mu że jego partnerka jest w środku .Jednak nie doczekał się i zmieniając postać znalazł się przed jej drzwiami .Zawahał się jednak zapukać. No bo przecież po co po raz kolejny raz się oszukiwać .Na pewno jest to kolejny genialny pomysł Rena by zniszczyć humor Alexa. Przez ostatni miesiąc codziennie przychodził pod te drzwi i pukał z nadzieją że otworzy mu je jego rudowłosa piękność.
Nie chciał znowu się załamać ,wiec odsunął się od drzwi .W tym samym momencie w progu znalazła się Bianka. Chłopak wpatrywał się w nią swoimi błękitnymi oczami ,nie wierząc im że naprawdę przed nim stoi.
-Wiedziałam że tu czekasz. Wyczułam cię już nawet z kuchni.

A potem usłyszał jej pisk po tym jak rzucił się na nią ,przywierając rozgrzanymi wargami do jej ust.

niedziela, 26 stycznia 2014

POMOCY !

Hej tu wasza Coffies. Mam dla was małą niespodziankę . MAM ZAMIAR PISAĆ NOWE OPOWIADANIE.!!! 
Ale mam złą i dobrą wiadomość. Zła to taka że opowiadanie ruszy dopiero po "Przetrwanie". Wiecie nie mogę pisać dwóch opowiadań w tym samym czasie. A dobra że to wy będziecie mogli stworzyć głównych bohaterów opowieści.  Napisałam także fabułę opowiadanie i od razu  mówię że będzie się nazywać " Mechaniczne serce". Podoba się ? 
Fabuła "Mechaniczne serce" :
"Zastanawiałeś się kiedyś co stanie się w przyszłości? Pewnie wyobrażasz sobie teraz roboty, latające samochodu itd... I masz całkowitą racje. Ale nie jest tak super jak ci się wydaję. W przyszłości nie liczy się takie coś jak rodzina czy miłość ... Tylko praca. Chłopak-Cyborg ,którego nikt imienia nie zna kilka lat temu przeżył cudem poważny wypadek. Przeżył ale ucierpiało na tym jego ciało. Zajmuję się motoryzacją .Jest mechanikiem.Śmieszne robot zajmuję się motorami i samochodami . Ale to nie jest najdziwniejsze. Nie wiadomo skąd ani jak pewna brunetka znalazła się w jego świecie. Po prostu pewnego dnia obudziła się na jednej z ciemnych ulic. Przypadkiem zauważył ją nasz Chłopak-Cyborg. Pomaga jej ale za jaką cenę."
Mam dla was małą propozycję myślałam żeby dziewczynę nazwać April ,a chłopaka - Cyborg nazwać Aaron lub Christopher. 
Mam do was wielką prośbę. Nie jestem najlepsza w wymyślaniu imion i charakteryzacji bohaterów ( czyt. imiona z "Przetrwanie" są denne.Nawet  ja to wiem -.-) wiec myślałam że ktoś z was mógłby napisać mi jak sobie wyobraża głównych bohaterów. Wiecie imiona,wygląd itd... Pewnie macie większą wyobraźnie niż ja . 
AHAAAA !!!
I JESZCZE NA DOLE MACIE 2 PROPOZYCJĘ OKŁADKI NA KSIĄŻKĘ!!! 
WIĘC PISZCIE W KOMENTARZACH  WASZE POMYSŁY! 
Buziaki kocham was :*


piątek, 24 stycznia 2014

11. Koniec części I


Słychać było tylko krople wody kapiące z kranu by potem zmieszać się z kałużą wody.Ciepła ciecz otulała każdy centymetr drobnego ciało rudowłosej dziewczyny, która nago leżała w białej wannie .Ręce swobodnie zwisały z jej krawędzi a włosy były do połowy zanurzone w wodzie. Jej mięśnie rozluźniały się coraz bardziej powodując że na twarzy pojawiał się uśmiech..Zaczęła myśleć o ważnych ,dziwnych  sprawach ,które spotkały ją w tym mieście.O Alexie ,Partnerstwie i ...miłości. Zauważyła że coś się w niej zmieniło dzięki niemu.Zaczęła się coraz częściej uśmiechać .W jej mózgu pojawiła się jedno ważne pytanie ,które nurtowało ją już od kilku dni : Co jeżeli dałaby mu szanse ?
Nie wiedziała jak to się skończy. Ale jeżeli chłopak tak się starał to powinna dać mu szansę.Chyba.
Przecież była jego partnerką .Oni byli sobie pisani .Ciekawiło ją to jak znajduję się partnera.Skąd się wie że to właśnie ona czy on. Pewnie Alex w jakiś magiczny sposób dowiedział się że to właśnie ona.Sięgnęła po fioletowy ręcznik zawieszony na krześle i opatuliła się nim.Wyszła z wanny po czym z mokrymi włosami z których skapywała woda poszła do swojej sypialni.Ubrała się w swoją kolorową bieliznę ,czarne spodenki i długą białą kraciastą koszulę ,która sięgała jej do połowy ud.Dziewczyna związała swoje długie włosy na czubku głowy. Uśmiechnęła się na widok szarego kotka słodko przeciągającego się po drzemce na jej łóżku. Podeszła do niego i podrapała go po włochatym brzuszku. Mruczuś nie zmienił się za wiele.
Tylko troszeczkę przytył. Kiedy go znalazła był bardzo wychudzony i przemarznięty. Dziwne jest troszeczkę to że kota panicznie boi się Amy. Zawsze tłumaczy się dziwną fobią ,której nazwy Ruda nie zapamiętała. A właśnie.Amy od kilku dni przebywa u rodziców.No bo przecież jest Wigilia .Natomiast Bianka wraz z Mruczusiem została w domu .Dziewczyna nie potrzebowała innego towarzystwa .Z krainy jej rozmyślań wyrwał ją odgłos pukania. Zerwała się z łóżka i zbiegła po schodach w kierunku drzwi.
-Już idę ! -krzyknęła gdy ktoś jeszcze raz zapukał do drewnianych drzwi.
Pociągnęła za klamkę by po chwili ujrzeć szatyna. Był ostatnią osobą ,której się tu spodziewała.
Uśmiechnęła się niezręcznie.
-Witaj Eriku.
-Cześć. Nie zajmę ci dużo czasu. Miałem ci tylko coś przekazać. -wyciągnął w jej stronę kolorową reklamówkę -To od Alexa z okazji Wigilii.- i już go nie było.
Skonsternowana zamknęła drzwi i zajrzała do środka podarunku. Piękna czerwona sukienka była starannie złożona na dnie reklamówki a na niej znajdowało się małe, białe pudełeczko.Otworzyła je i wyciągnęła ze środka srebrny łańcuszek z kluczem.

"Od teraz posiadasz klucz do mojego serca .Chciałbym cię jeszcze raz zobaczyć. A i jeszcze mam nadzieję że zgodzisz się na zaproszenie ,które też tu znajdziesz."

"ZAPROSZENIE !?"
Szybko wzięła do ręki drugą kartkę.

"Zapraszamy Biankę McConnary na ślub Caroline Charm i Erika White ,który odbędzie się 27 stycznia (...)"

Zszokowana patrzyła na jej imię wydrukowane na kartce.To nie działo się naprawdę. Przecież nie znała tej rodziny a oni zapraszają ją na ślub Erika?! I może jeszcze miała iść z Alexem jako jego towarzyszka?! Nie wiedziała co robić .Co myśleć . Tego było już za wiele.





Ciemność nocy zakrywała cały las ,dając tym szansę nocnym wilkom ,które polowały całymi stadami .Szybkie zwierzęta przemieszczały się w tą i z powrotem .Zmęczony alfa (czyt. Alex) przysiadł koło wielkiego głazu.Po chwili obok niego znalazł się ciemno -brązowy wilki. Był to członek jego sfory -Davis.
Był dobrym przyjacielem ,który zawsze pomagał Alexowi w trudnych sprawach. Odkąd White zrozumiał że Bianka tak szybko go nie pokocha ,stał się dość podłamany. Davis pocieszał go mówiąc że dziewczyna zrozumie co straciła i przybiegnie do niego.
Alex wiedział że to było marne pocieszenie ale zawsze jak to słyszał zanosił się śmiechem. Bianka nie była dziewczyną ,która tak szybko ulegnie jemu urokowi osobistemu. Miał coraz więcej na głowie : remont domu po pożarze lasu ,który zdarzył się kilka miesięcy temu ,musiał zacząć myśleć jak prawdziwy alfa ,musiał nią dowodzić i opiekować się nią.Wszystko waliło się mu na głowę .Próbował być dorosłym ,odpowiedzialnym mężczyzną ale nie pomagały mu ciągłe kłótnie jego rodziców. Wszystko zamieniało się w piekło. 





Dziewczyna zakluczyła drzwi po czym schowała pęk kluczy do torby ,którą przewieszoną miała przez ramię .Przykleiła jeszcze do drzwi ,dużą kartkę by każdy kto tu przyjdzie został poinformowany.
"Nie będzie mnie kilka dni.Wrócę niedługo. Nie martwcie się."
Odwróciła się skupiając wzrok na lesie .Znowu uciekała od problemów.


CZYTASZ = KOMENTUJESZ