poniedziałek, 30 czerwca 2014

22. Część II

   Następny dzień.
   Popołudnie.
   Ren i Erik White weszli do swojego rodzinnego domu, nie zaszczycając spojrzeniem swojego ojca. Ominęli go jakby go nie dostrzegli. Matthew trzymając drzwi szeroko otwarte, zaprosił gestem dłoni by dwie kobiety weszły do środka. Amy i Caroline. Kiwając uprzejmie głowami postawiły krok w głąb domu. Chwilę potem zaczęły się snuć za braćmi jak cienie. Wszyscy spotkali się w salonie, gdzie Clarissa przyniosła herbatę i ciasteczka. Nikt się nie odzywał dopóki każde z nich nie usiadło. Matthew przesunął po stole białą kartkę z imieniem Bianki.
   Przełykając ślinę wzięła ją do ręki i powoli otworzyła. Ukazały jej się pochyłe zdania, napisane starannym pismem. 
   Spojrzała na Matthewa pytająco.
   - Nikt z nas tego nie czytał.
   To jej wystarczyło. 
   Drżącym głosem zaczęła czytać na głos to co głosił list. Nie miała żadnych tajemnic przed Alexem, a co bardziej przed jego rodziną:
   " Droga Bianko.
   Pewnie mnie nie znasz, ale wiedz, że ja znam ciebie. Obserwowałem cię odkąd zniknęłaś mi z oczu. Może cię to przeraża, ale to prawda. Na każdym kroku ktoś cię obserwował. Musiałem cię mieć pod kontrolą. Niestety, kiedy zabrali cię do domu dziecka, już nie było tak łatwo. Ale ułatwiłaś mi to ty i Matthew. 
   Ten staruch dobrze mnie zna i pewnie domyśla kim jestem. Wracając. Kiedy przyjechałaś to Gerahomy, wszystko stało się łatwiejsze. Stałaś się dobrym celem. Miałem dużo okazji by cię zabić. Bo o to właśnie zawsze chodziło. Nie to, że byłem zazdrosny o to jak dużo uwagi poświęcała ci Estera, chociaż byłem, bo wiedz, że kochałem ją nad życie, była jedyną kobietą, która się dla mnie liczyła. 
   Ale był ważniejszy powód do zabójstwa ciebie. Nigdy nie chciałem mieć dziecka. Pokrzyżowałaś mi plany, Bianko. Nawet zatrudniłem twoją przyjaciółkę, ale nie spisała się za dobrze. Ale bądź pewna, że w najbliższym czasie ty i wszyscy ci najbliżsi będą cierpieć, a to tylko przez ciebie. Niedługo się spotkamy.
   Twój ojciec."
   Bianka długo jeszcze wpatrywała się w kartkę. Drżały nie tylko jej ręce, a całe ciało. 
   "Niedługo się spotkamy" - brzmiało to jak zwiastun śmierci i pewnie tak było. 
   Dziewczyna zgięła kartkę na pół i schowała pośpiesznie do kieszeni spodni. Nie miała odwagi spojrzeń do góry i spotkać się ze wzrokiem Matthewa ani Clarissy. 
   W głowię się jej nie mieściło, że własny ojciec chce ją zabić i to z jakiego powodu ?!
   Ma zamiar ją zabić dlatego, że żona nie zwracała na niego uwagi. To dopiero powód !
   Odchrząknęła i wzięła łyk herbaty, a gorąca ciecz rozlała się jej po gardle. Poczuła lekkie szturchnięcie i odwróciła się do Amy, która patrzyła się na nią troskliwym wzrokiem. 
   - Wszystko w porządku? - spytała przyjaciółka.
   - Taa, wszystko jest w porządku - odpowiedziała Bianka ostrym głosem, a po plecach Amelie przeszedł dreszcz - Oprócz tego, że mój ojciec psychol, chce mnie zabić. I ten list ani trochę nie wygląda jak ostrzeżenie. Jego zamiary są pewne !
   Nikt jeszcze nie widział Bianki tak rozgniewanej. Być może wydawała się z pozoru sierotką Marysią*, ale w środku była najprawdziwszym wulkanem, który właśnie wybuchł.
   - Nic  nie jest w porządku - krzyknęła ponownie rudowłosa.
   Alex nie mogąc już słuchać jej krzyków, przyciągnął ją do siebie w mocnym uścisku. Chwilę potem słychać było szloch Bianki. Wszyscy wiedzieli, że boi się tego co nadejdzie. 

~~*~~

   Ten sam dzień i ten sam czas.
   Gdzieś na obrzeżach Gerahomy.
   Blondyn wszedł do obskurnego klubu, gdzie miał się spotkać ze swoim szefem. W powietrzu unosił się smród alkoholu i potu. Mimo, że było południe, impreza na której był trwała w najlepsze. Zaczął rozglądać się za powodem dla którego tu przyszedł. Znalazł go nad wyraz szybko, lecz dostanie się do niego był trudne. Dwójka wielkich mężczyzn zastąpiła mu drogę, posyłając mu ostre spojrzenia. 
   Chłopak warknął, ukazując białe kły. Zirytowani ochroniarze, spojrzeli na szefa. On kiwnął głową dając znak by wpuścili blondyna. Przechodząc koło ochroniarzy, chłopak szturchnął jednego w ramię. 
   Chwilę potem siedział na skórzanej kanapie koło dobrze zbudowanego mężczyzny. 
   - Mam nadzieję, że wypełniłeś zadanie tak jak cię prosiłem. - odezwał się gruby głos.
   Chłopak kiwnął głową. 
   - Dobrze. W nagrodę puszczę się wolno, Christopherze. 
   Koło nich zabrzmiał melodyjny śmiech. Na ustach Christophera pojawił się grymas i odwrócił się do dziewczyny.
   - To co on dostał jest niczym w porównaniu do tego co zrobię ja. -odezwała się blondynka. 
   Christopher obrzucił karcącym wzrokiem jest długie nogi i wyeksponowany biust. Mężczyzna siedzący koło nich nachylił się do przodu. Kruczoczarne włosy okalały jego owalną twarz,a zielone oczy wpatrywały się z wyraźną irytacją w dziewczynę. 
   - Jeżeli znów nie wywiążesz się z powierzonego ci zadania, będę zmuszony cię zabić. - groza w jego głosie przyprawiła ją o gęsią skórkę - Masz ostatnią szansę, Rebbeco. 

* Nie chciałam nikogo urazić z tą "sierotką Marysią" :)


Od Autorki:Hej :) No i jest następny rozdział, trochę krótki ale jest. Kochani, zbliżamy się do końca opowiadania, tak więc zapraszam do komentowania,czytania i oceniania moich innych opowiadań. Taki niusss : W wakacje zabieram się za pisanie następnego opowiadania fantasy/romance. Tym razem ze smokami XDPozdrawiam :*

czwartek, 5 czerwca 2014

21. Część II

Godzinę póżniej do domu Alexa przyjechał Matthew. Gniew był widoczny na jego twarzy. Bianka dalej wtulała się w ciało Alexa, jakby był jej podporą, jej jedyną deską ratunku, jej ucieczką od rzeczywistości. Clarissa szybko podeszła do męża i wyciągnęła go z kuchni.
Za nimi było słychać podniesione głosy i to jak kobieta stara się wytłumaczyć całą sytuację. Ruda spojrzała na Alexa i uśmiechnęła się ciepło, chcą rozweselić jego chmurną twarz.
Nic. Dalej wpatrywał się w miejsce gdzie zniknęli jego rodzice. 
-Ej - Bianka szturchnęła go lekko, a dopiero wtedy przeniósł na nią wzrok. - Co się stało?
Chłopak pokręcił głową.
-Nic, absolutnie nic. Oprócz tego że mój dawny przyjaciel, wszedł sobie tak normalnie do mojego domu. - warknął.
Dziewczyna była zaskoczona jego zmianą. Widziała jak ze złości pociemniały mu oczy, a jego mięśnie napięły się pod czarną koszulką.
Odsunęła się od niego na bezpieczną odległość spotykając jego wzrok.  Splotła ręce na piersi i podeszła do okna, oglądając to co było na zewnątrz. Nie minęło dziesięć sekund ,a na jej biodrach pojawiły się duże męskie dłonie. Nie odwróciła jednak wzroku.
To prawda, Christopher włamał się do jego domu, ale nie powinien wyładowywać swojej złości na niej. Oboje to doskonale widzieli. 
Ciepły oddech otulił jej szuję ,a silne ramiona przyciągnęły ciało Bianki do Alexa. Zamruczał jej do ucha, wiedząc jak bardzo to lubi.
- Przepraszam, ja po prostu... - westchnął - Ja po prostu już nie daję sobie rady z całym tym chaosem. No wiesz, wataha, rodzina i Christopher ...
-I ja - wtrąciła Bianka odwracając się twarzą do chłopaka - Przyznaj to. Jestem na ciebie ciężarem. 
Oczy Alexa podwoiły swój rozmiar. Zaczął plątać się w swoich słowach.
- Co? Nie... Ja nie ... Nic takiego nie powiedziałem.
-Oczywiście ,że nie. Ale na pewno tak myślisz.
White otwierał już usta, kiedy do kuchni wszedł Matthew. Nie trzeba dopowiadać ,że jego złość widać było z kilometra. 
-Kto go do cholery jasnej tu wpuścił?! -krzyknął.
-Nikt go nie wpuścił, sam sobie wszedł, jeszcze nie wiem jak, ale się dowiem. - odpowiedział spokojnie Alex ,wiedząc że tylko spokojem ujarzmi swojego ojca. 
- To się najlepiej dowiedz. I to jak najszybciej, bo nie mam najmniejszego zamiaru denerwować się za każdym razem, kiedy ten smarkacz wejdzie ci w paradę.

~~*~~

Kilka minut póżniej Matthew wyszedł razem z Clarissą ,która jak cień ciągnęła się za nim. Obserwowała to Bianka wyglądając za okno, a w jej oczach pojawiły się łzy. Pomyślała, że nie chciałaby być jak Clarissa - nie chciała być tylko dodatkiem lub pocieszeniem. No bo jaki to by miało sens. Jej zdaniem związek bez miłości nie był związkiem. 
Głowa Alexa wysunęła się z kuchni ,a oschły głos dotarł do uszu dziewczyny.
-Chodź, zrobiłem śniadanie.
Bianka z ociąganiem ruszyła do kuchni. 
Napięcie między nimi było wręcz namacalne, jednak nikt nie chciał tego przerwać.
Bianka była na to za dumna, a Alex...
Kiedy weszła do pomieszczenia, zapachy uderzyły w nią ze zdwojoną siłą i przyprawiły o zawrót głowy. Usiadła na krześle naprzeciwko Alexa. Wzięła do ręki widelec i zaczęła kroić kotleta, by po chwili włożyć go do ust. Nikt się nie odzywał, a jedynie słychać było odgłosy uderzeń sztućców o talerze. Kilka razy chłopak spoglądał zza gęstych rzęs na swoją partnerkę, niestety ona była zbyt zajęta jedzeniem, by to zauważyć.
Po zjedzeniu odniosła jak najszybciej talerz i już miała wychodzić, kiedy zatrzymał ją cichy głos Alexa.
-Bianko... - być może i był przepełniony smutkiem, ale nic nie mogło się z tym równać ,kiedy te same uczucia ,tym razem mocniejsze pojawiły się w sercu Bianki.
Dziewczyna zacisnęła usta w prostą linie i odwróciła się. Obrzuciła Alexa zmęczonym wzrokiem i zwiesiła ramiona. Było to dla niej tak samo trudne jak dla niego.
- Nie mam siły by się z tobą kłócić. Ja ci już powiedziałam co miałam do powiedzenia. - westchnęła, patrząc wszędzie tylko nie na partnera - Powinieneś to przemyśleć, w spokoju.
- Nie wyjaśniliśmy sobie nic. Powiedziałaś tylko coś co nie jest prawdą. - warknął brunet.
Dziewczyna prychnęła pod nosem. 
- "Coś co nie jest prawdą"? Masz mnie za idiotkę?! - krzyknęła. Wiedziała, że mężczyzna nigdy nie zrozumie kobiety. - A to jak wymieniałeś ślinę z Rebeccą, też nazwiesz nieprawdą? 
Alex nie spuszczał wzroku z Bianki. Miał chyba nadzieję,że zapomniała o tym incydencie w blondynką w jego domu. 
- Tak, to też jest kłamstwo. Wszystko zdarzyło się kiedy weszłaś do domu. Rebecca to usłyszała i mnie pocałowała. ONA nie JA !
- I myślisz ,że w to uwierzę? Alex ona cię kocha i ty ją na pewno tez. Nie wiem dlaczego myślałam, że mogłabym być dla ciebie tak samo dobra jak ona. - przy każdym słowie głos Bianki załamywał się by zamienić się w szloch.
Alex widząc to podszedł powoli i ostrożnie do partnerki , ujął jej twarz, podnosząc by spojrzała w jego oczy. Potem powiedział dobitnie :
- Nikt nie jest ważniejszy od ciebie. Zawsze i do końca mojego życia będę cię kochał - złapał jej dłoń i położył na klatce piersiowej ,gdzie biło jego serce. - Będę cię kochał, dopóki ono będzie bić. 
Kąciki ust Bianki podniosły się w nikłym uśmiechu, a jej ręce objęły szyję bruneta i przyciągnęły jego głowę do siebie, by złożyć delikatny pocałunek na jego wargach. 
Czuła na ustach uśmiech Alexa, który przyciągnął ją bliżej siebie. Jeżeli bliżej się dało. 
Tych słów właśnie potrzebowała. Potrzebowała dowodu na jego miłość.

Od Autorki: 
Boże... Ile mnie tu nie było? Z miesiąc? Dwa? 
Bardzo ,ależ to bardzo was przepraszam po prostu nauka mnie przyćmiła i nie miałam czasu by napisać rozdział. Mam nadzieję że się wam podobał, bo mi nie za bardzo. Moim zdaniem zachowanie Bianki jest... dziwne. Kobieto zdecyduj się wreszcie czy chcesz go mieć czy nie. Liczę na DUŻO KOMENTARZY !!!! 
Pozdrawiam i całuję :*

sobota, 10 maja 2014

NOWY BLOG

Cześć pojawił się nowy blog (ZNOWU)


Zapraszam wszystkich moich czytelników i mam nadzieję, że się spodoba :)

piątek, 25 kwietnia 2014

20. (Część II)

Rudowłosa nie mogła w to uwierzyć.
Co Christoper miałby robić w domu Alexa?
I dlaczego tak to zdenerwowało Alexa?
Nie miała nawet czasu by o to zapytać, ponieważ uprzedziła ją Clarissa:
-Co się tutaj do cholery dzieję?!
Alex odsunął się gwałtownie od Christophera jakby krzyk jego matki miał być czym przerażającym. Zaniepokojony spojrzał w kierunku Bianki.
Widział w jej oczach coś na wzór strachu. Ale nie wiedział czy ten strach związany jest z nim czy z Christopherem. Bianka też tego nie wiedziała ,bala się o obydwóch. Bała się tego ,że Alex może zrobić coś złego ,a potem będzie się z tego powodu obwiniał ; a także bała się o Christophera.
Może i go nie znała, ale nie chciałaby żeby jakaś krzywda wydarzyła się na jej oczach. 
Blondyn jakby nigdy nic ,skłonił się teatralnie i pocałował dłoń Clarissy. Kobieta jednak potem szybko ją wyrwała wycierając ją w spodnie. 
Następnie wzrok Christophera powędrował do Bianki. Cyniczny uśmiech wyrósł na jego twarzy.
-Miło cię znowu widzieć Bianko. Mam nadzieję że się już pozbierałaś po tym co zrobił ci ten nieudacznik - powiedział ,specjalnie patrząc kątem oka na młodego White.
Brunet otwierał już usta, kiedy przerwała mu Bianka.
- Nie nazywaj go tak. Nie masz takiego prawa by oczerniać go. -warknęła w stronę blondyna.
Alex zdając sobie sprawę ,że być może jego partnerka mu wybaczyła - uśmiechnął się i to w taki sposób od którego miękły dziewczynom kolana.
Po kuchni rozniósł się głośny śmiech Christophera. Trzymał się za brzuch, jakby to co powiedziała mu Bianka ,było jakimś zabawnym żartem. Nie było.
Rudowłosa uniosła kolano, uderzając w jego kroczę. Chłopak upadł na podłogę zwijając się z bólu.
Clarissa ,która do tej pory obserwowała wszystko z boku ,podeszła do blondyna i pociągnęła do za włosy, by uniósł głowę i spojrzał na nią. Dobrze go znała. Od samego początku wiedziała że będą z nim problemy.
-Po co tu przyszedłeś? -spytała spokojnie. 
W tym czasie Alex przemierzył kuchnię i owinął ramionami ciało Bianki. Dziewczyna przez chwilę się zawahała, co wyczuł brunet ,ale i tak wtuliła się w ciepła ciało jej partnera.
- Mam wieści do Bianki.- głos Christophera zabrzmiał na nowo.
Dziewczyna spojrzała na niego ,marszcząc brwi.
-Czego chcesz? - wysyczała. 
Miała go już dość. Chętnie wyrzuciłaby chłopaka za drzwi. Prosto na twarz.
-Twój ojciec chciałby się w tobą spotkać .- odchrząknął - Na osobności.
Uścisk ramion Alexa wzmocnił się ,a z jego ust wyrwał się groźny warkot , który sprawił że nawet po plecach Bianki przeszły ciarki.
-Nigdzie nie pójdzie! -krzyknął - Przekaż to jemu. Bianka nie spotka się z nim. 
Blondyn uśmiechnął się jakby usatysfakcjonowany tą odpowiedzią.
-Nie ma sprawy.- powiedział ,po czym wstał z podłogi ,otrzepując spodnie. - Ale to nie wyjdzie wam na dobre.
I wyszedł ,zostawiając osłupiałą trójkę w środku kuchni.


poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Nowy Blog!

Serdecznie zapraszam na mój nowy blog:


Wyjazd na Maltę, miał być tylko prezentem z okazji dostania się na studia. Nikt nie spodziewał się, że może to wszystko zmienić w życiu Silver Glynn. Jej przyjaciółki Polly i Viviane imprezują, flirtują, a Silver nie ma ochoty brać w tym udziału. Ma złe przeczucia, co do wakacji. Co noc, od jakiś sześciu miesięcy, śnią się jej dziwne sny. Zawsze na samym końcu, widzi rybi ogon. I zawsze dzieje się to w pobliżu Złotej Zatoki. Dziewczyna spróbuje rozwiązać zagadkę, ale i też spotka to ,co w życiu jest najważniejsze.

"Każdy sen, ten czarowny i piękny, zbyt długo śniony zamienia się w koszmar. A z takiego budzimy się z krzykiem."

piątek, 4 kwietnia 2014

19. (Część II)

Niektóre chwile mogą zmienić nasze życie na zawszę .Sprawić że nic już nie będzie takie same ,a my będziemy czuć się dziwnie. Tak właśnie czuła się Bianka leżąc na hamaku za domem Alexa .Po tym jak chłopak wytłumaczył jej całą sytuacje z Rebeccą ,postanowił powiedzieć jej CAŁĄ prawdę .
Zaprowadził ją do swojego domu i poszedł zrobić śniadanie. Słyszała jednak jak cicho rozmawiał przez telefon z Clarissą . Jego głos był przesiąknięty zdenerwowaniem .Po kilku minutach ,które wydawały się dla rudowłosej wiecznością ,wrócił Alex wraz ze swoją matką. 
Uśmiechała się do Bianki promiennie ,jakby chcąc dać jej całą miłość ,by jej serce skleiło się w jedność .Ale niestety cała dotychczasowa miłość uleciała z niej ,a przy najmniej miała takie wrażenie. 
Brunet postawił na stoliku trzy kubki pełne herbaty ,a po chwili talerz z tostami.
Rudowłosej na ten widok zaburczało w brzuchu , co spowodowało rozbawienie na twarzy Alexa .Szybko wzięła się za jedzenie ,czekając na wyjaśnienia.
-Jak się czujesz ? -spytała cicho Clarissa.
Bianka widziała w jej oczach czystą troskę ,która na chwilę oblała jej serce .Na chwilę.
-Bywało lepiej -odpowiedziała beznamiętnie.
White natychmiastowo spuścił wzrok na swoje dłonie .Doskonale wiedział że Bianka czuję się źle przez niego. Clarissa pokiwała głową że rozumie o co chodzi.
-Możecie mi wreszcie wytłumaczyć o co w tym wszystkim chodzi ?
Oboje spojrzeli na siebie dziwnie. Po chwili Clarissa zwróciła się do Bianki.
-Wszystko co powiedziałam oprócz jednego ważnego szczegółu.-westchnęła -Twoja matka umarła kilka lat temu na raka piersi ,ale twój ojciec żyję.
Dziewczyna nie przejęła się tym za bardzo. Przecież nawet nie znała swojej matki a co dopiero ojca. Nie robiło to dla niej różnicy czy ktoś żyje lub nie . Może było to z jej strony egoistyczne ,ale co miała zrobić ?
Momentalnie podniosła wzrok.
- No i co z tego ? -spytała niegrzecznie.
-No i to z tego że twój ojciec może cię zacząć szukać.
-Ale przecież Clarissa mówiła że w ogóle się mną nie przejmował. Dlaczego dopiero teraz przypomniało mu się że ma córkę ?
Alex spojrzał zdziwiony na swoją matkę.
-Nie powiedziałaś jej ?
Bianka otworzyła szerzej oczy.
-O czym mi nie powiedziałaś? -zwróciła się do Clarissy.
Brunet zakrył rękami twarz ,wstał i wszedł do swojego domu.
Bianka i Clarissa zostały same.
-O czym mi nie powiedziałaś ? -powtórzyła Bianka.
Kobieta siedząca przed nią nie podniosła na nią wzroku.
-Myślałam że sama się domyślisz .
-O czym miałam się sama domyślić ?!
Cierpliwość Bianki powoli dobiegała końca i Clarissa dobrze o tym wiedziała, więc postanowiła nie przedłużać.
-Chodzi o to że twoja matka Estera była jedynym zmiennokształtnym ,który potrafił więcej niż normalny wilk.
-Czyli ? -naciskała Bianka.
-Czyli to że Estera miała nadprzyrodzone moce.
Rudowłosa prychnęła.
-Żarty sobie ze mnie robisz ?- jej głos nie był w ogóle podobny do jej normalnego.
-Nie ,oczywiście że nie. To prawda.
Bianka nie mogła jej uwierzyć. Przecież mógł to być jakiś cholerny żart.
-Możliwe że odziedziczyłaś po niej moce.
Ruda spojrzała na matkę Alexa. To że posiadała jakieś moce czy jak się to inaczej nazywa ,mogło świadczyć o jej dziwnym zachowaniu .
-A co z moim  ojcem ?
Clarissa westchnęła.
-No właśnie - spuściła wzrok.- Twój ojciec został wypędzony po tym jak zdradził naszą watahę.
-Dlaczego to zrobił ?- dziewczyna spytała zdziwiona.
-Nie wiem .Zrobił to po śmierci Estery. Myślę że zrobił to dlatego że nie zniósł już tego że nie ma jej przy sobie.
Dziewczyna tępo wpatrywała się w twarz Clarissy White. Po co robił coś tak głupiego? Po co mu to było.
-A czy mój ojciec mo-
Nagle obie usłyszały dźwięk tłukącego się szkła .Jednocześnie zerwały się z miejsc ,pędząc do domu Alexa. Bianka jako pierwsza wkroczyła do kuchni a tuż za nią wbiegła Clarissa.
 Zastały tam wielki bałagan i dwóch mężczyzn. Jeden z nich trzymał drugiego za szyję i przyciskał do ściany. Ruda rozpoznała że tym pierwszym jest Alex ,ale niestety nie dostrzegła twarzy drugiego mężczyzny. Dopiero kiedy podeszła bliżej ,jej serce na chwilę się zatrzymało ,by po chwili bić z zawrotną prędkością. 
A powodem był drugi mężczyzna.

Christopher.

Od Autorki : 
Hejo !!! Wróciłam !!! Mam nadzieję że rozdział się wam podobał i że będzie dużo komentarzy. Jestem wypoczęta i rozkręcona na całego. Tak poza tym zapraszam na moje nowe opowiadanie :Dotyk Odrodzenia. Mam nadzieję że się wam spodoba tak samo jak Przetrwanie. Postaram się pisać te opowiadanie jeszcze lepiej niż te. Oczekuję dużo komentarzy. Plisss... Tak na zachętę do pisania :) 
Kocham was !!! :*

wtorek, 25 marca 2014

Nowy Blog !!!

Witam.

Serdecznie zapraszam was na moje kolejne opowiadanie.
Inny klimat niż "Przetrwanie" ale mam nadzieję że się wam spodoba.
Opowiadanie ruszy zaraz po zakończeniu "Przetrwania".

Pozdrawiam :*