sobota, 10 maja 2014

NOWY BLOG

Cześć pojawił się nowy blog (ZNOWU)


Zapraszam wszystkich moich czytelników i mam nadzieję, że się spodoba :)

piątek, 25 kwietnia 2014

20. (Część II)

Rudowłosa nie mogła w to uwierzyć.
Co Christoper miałby robić w domu Alexa?
I dlaczego tak to zdenerwowało Alexa?
Nie miała nawet czasu by o to zapytać, ponieważ uprzedziła ją Clarissa:
-Co się tutaj do cholery dzieję?!
Alex odsunął się gwałtownie od Christophera jakby krzyk jego matki miał być czym przerażającym. Zaniepokojony spojrzał w kierunku Bianki.
Widział w jej oczach coś na wzór strachu. Ale nie wiedział czy ten strach związany jest z nim czy z Christopherem. Bianka też tego nie wiedziała ,bala się o obydwóch. Bała się tego ,że Alex może zrobić coś złego ,a potem będzie się z tego powodu obwiniał ; a także bała się o Christophera.
Może i go nie znała, ale nie chciałaby żeby jakaś krzywda wydarzyła się na jej oczach. 
Blondyn jakby nigdy nic ,skłonił się teatralnie i pocałował dłoń Clarissy. Kobieta jednak potem szybko ją wyrwała wycierając ją w spodnie. 
Następnie wzrok Christophera powędrował do Bianki. Cyniczny uśmiech wyrósł na jego twarzy.
-Miło cię znowu widzieć Bianko. Mam nadzieję że się już pozbierałaś po tym co zrobił ci ten nieudacznik - powiedział ,specjalnie patrząc kątem oka na młodego White.
Brunet otwierał już usta, kiedy przerwała mu Bianka.
- Nie nazywaj go tak. Nie masz takiego prawa by oczerniać go. -warknęła w stronę blondyna.
Alex zdając sobie sprawę ,że być może jego partnerka mu wybaczyła - uśmiechnął się i to w taki sposób od którego miękły dziewczynom kolana.
Po kuchni rozniósł się głośny śmiech Christophera. Trzymał się za brzuch, jakby to co powiedziała mu Bianka ,było jakimś zabawnym żartem. Nie było.
Rudowłosa uniosła kolano, uderzając w jego kroczę. Chłopak upadł na podłogę zwijając się z bólu.
Clarissa ,która do tej pory obserwowała wszystko z boku ,podeszła do blondyna i pociągnęła do za włosy, by uniósł głowę i spojrzał na nią. Dobrze go znała. Od samego początku wiedziała że będą z nim problemy.
-Po co tu przyszedłeś? -spytała spokojnie. 
W tym czasie Alex przemierzył kuchnię i owinął ramionami ciało Bianki. Dziewczyna przez chwilę się zawahała, co wyczuł brunet ,ale i tak wtuliła się w ciepła ciało jej partnera.
- Mam wieści do Bianki.- głos Christophera zabrzmiał na nowo.
Dziewczyna spojrzała na niego ,marszcząc brwi.
-Czego chcesz? - wysyczała. 
Miała go już dość. Chętnie wyrzuciłaby chłopaka za drzwi. Prosto na twarz.
-Twój ojciec chciałby się w tobą spotkać .- odchrząknął - Na osobności.
Uścisk ramion Alexa wzmocnił się ,a z jego ust wyrwał się groźny warkot , który sprawił że nawet po plecach Bianki przeszły ciarki.
-Nigdzie nie pójdzie! -krzyknął - Przekaż to jemu. Bianka nie spotka się z nim. 
Blondyn uśmiechnął się jakby usatysfakcjonowany tą odpowiedzią.
-Nie ma sprawy.- powiedział ,po czym wstał z podłogi ,otrzepując spodnie. - Ale to nie wyjdzie wam na dobre.
I wyszedł ,zostawiając osłupiałą trójkę w środku kuchni.


poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Nowy Blog!

Serdecznie zapraszam na mój nowy blog:


Wyjazd na Maltę, miał być tylko prezentem z okazji dostania się na studia. Nikt nie spodziewał się, że może to wszystko zmienić w życiu Silver Glynn. Jej przyjaciółki Polly i Viviane imprezują, flirtują, a Silver nie ma ochoty brać w tym udziału. Ma złe przeczucia, co do wakacji. Co noc, od jakiś sześciu miesięcy, śnią się jej dziwne sny. Zawsze na samym końcu, widzi rybi ogon. I zawsze dzieje się to w pobliżu Złotej Zatoki. Dziewczyna spróbuje rozwiązać zagadkę, ale i też spotka to ,co w życiu jest najważniejsze.

"Każdy sen, ten czarowny i piękny, zbyt długo śniony zamienia się w koszmar. A z takiego budzimy się z krzykiem."

piątek, 4 kwietnia 2014

19. (Część II)

Niektóre chwile mogą zmienić nasze życie na zawszę .Sprawić że nic już nie będzie takie same ,a my będziemy czuć się dziwnie. Tak właśnie czuła się Bianka leżąc na hamaku za domem Alexa .Po tym jak chłopak wytłumaczył jej całą sytuacje z Rebeccą ,postanowił powiedzieć jej CAŁĄ prawdę .
Zaprowadził ją do swojego domu i poszedł zrobić śniadanie. Słyszała jednak jak cicho rozmawiał przez telefon z Clarissą . Jego głos był przesiąknięty zdenerwowaniem .Po kilku minutach ,które wydawały się dla rudowłosej wiecznością ,wrócił Alex wraz ze swoją matką. 
Uśmiechała się do Bianki promiennie ,jakby chcąc dać jej całą miłość ,by jej serce skleiło się w jedność .Ale niestety cała dotychczasowa miłość uleciała z niej ,a przy najmniej miała takie wrażenie. 
Brunet postawił na stoliku trzy kubki pełne herbaty ,a po chwili talerz z tostami.
Rudowłosej na ten widok zaburczało w brzuchu , co spowodowało rozbawienie na twarzy Alexa .Szybko wzięła się za jedzenie ,czekając na wyjaśnienia.
-Jak się czujesz ? -spytała cicho Clarissa.
Bianka widziała w jej oczach czystą troskę ,która na chwilę oblała jej serce .Na chwilę.
-Bywało lepiej -odpowiedziała beznamiętnie.
White natychmiastowo spuścił wzrok na swoje dłonie .Doskonale wiedział że Bianka czuję się źle przez niego. Clarissa pokiwała głową że rozumie o co chodzi.
-Możecie mi wreszcie wytłumaczyć o co w tym wszystkim chodzi ?
Oboje spojrzeli na siebie dziwnie. Po chwili Clarissa zwróciła się do Bianki.
-Wszystko co powiedziałam oprócz jednego ważnego szczegółu.-westchnęła -Twoja matka umarła kilka lat temu na raka piersi ,ale twój ojciec żyję.
Dziewczyna nie przejęła się tym za bardzo. Przecież nawet nie znała swojej matki a co dopiero ojca. Nie robiło to dla niej różnicy czy ktoś żyje lub nie . Może było to z jej strony egoistyczne ,ale co miała zrobić ?
Momentalnie podniosła wzrok.
- No i co z tego ? -spytała niegrzecznie.
-No i to z tego że twój ojciec może cię zacząć szukać.
-Ale przecież Clarissa mówiła że w ogóle się mną nie przejmował. Dlaczego dopiero teraz przypomniało mu się że ma córkę ?
Alex spojrzał zdziwiony na swoją matkę.
-Nie powiedziałaś jej ?
Bianka otworzyła szerzej oczy.
-O czym mi nie powiedziałaś? -zwróciła się do Clarissy.
Brunet zakrył rękami twarz ,wstał i wszedł do swojego domu.
Bianka i Clarissa zostały same.
-O czym mi nie powiedziałaś ? -powtórzyła Bianka.
Kobieta siedząca przed nią nie podniosła na nią wzroku.
-Myślałam że sama się domyślisz .
-O czym miałam się sama domyślić ?!
Cierpliwość Bianki powoli dobiegała końca i Clarissa dobrze o tym wiedziała, więc postanowiła nie przedłużać.
-Chodzi o to że twoja matka Estera była jedynym zmiennokształtnym ,który potrafił więcej niż normalny wilk.
-Czyli ? -naciskała Bianka.
-Czyli to że Estera miała nadprzyrodzone moce.
Rudowłosa prychnęła.
-Żarty sobie ze mnie robisz ?- jej głos nie był w ogóle podobny do jej normalnego.
-Nie ,oczywiście że nie. To prawda.
Bianka nie mogła jej uwierzyć. Przecież mógł to być jakiś cholerny żart.
-Możliwe że odziedziczyłaś po niej moce.
Ruda spojrzała na matkę Alexa. To że posiadała jakieś moce czy jak się to inaczej nazywa ,mogło świadczyć o jej dziwnym zachowaniu .
-A co z moim  ojcem ?
Clarissa westchnęła.
-No właśnie - spuściła wzrok.- Twój ojciec został wypędzony po tym jak zdradził naszą watahę.
-Dlaczego to zrobił ?- dziewczyna spytała zdziwiona.
-Nie wiem .Zrobił to po śmierci Estery. Myślę że zrobił to dlatego że nie zniósł już tego że nie ma jej przy sobie.
Dziewczyna tępo wpatrywała się w twarz Clarissy White. Po co robił coś tak głupiego? Po co mu to było.
-A czy mój ojciec mo-
Nagle obie usłyszały dźwięk tłukącego się szkła .Jednocześnie zerwały się z miejsc ,pędząc do domu Alexa. Bianka jako pierwsza wkroczyła do kuchni a tuż za nią wbiegła Clarissa.
 Zastały tam wielki bałagan i dwóch mężczyzn. Jeden z nich trzymał drugiego za szyję i przyciskał do ściany. Ruda rozpoznała że tym pierwszym jest Alex ,ale niestety nie dostrzegła twarzy drugiego mężczyzny. Dopiero kiedy podeszła bliżej ,jej serce na chwilę się zatrzymało ,by po chwili bić z zawrotną prędkością. 
A powodem był drugi mężczyzna.

Christopher.

Od Autorki : 
Hejo !!! Wróciłam !!! Mam nadzieję że rozdział się wam podobał i że będzie dużo komentarzy. Jestem wypoczęta i rozkręcona na całego. Tak poza tym zapraszam na moje nowe opowiadanie :Dotyk Odrodzenia. Mam nadzieję że się wam spodoba tak samo jak Przetrwanie. Postaram się pisać te opowiadanie jeszcze lepiej niż te. Oczekuję dużo komentarzy. Plisss... Tak na zachętę do pisania :) 
Kocham was !!! :*

wtorek, 25 marca 2014

Nowy Blog !!!

Witam.

Serdecznie zapraszam was na moje kolejne opowiadanie.
Inny klimat niż "Przetrwanie" ale mam nadzieję że się wam spodoba.
Opowiadanie ruszy zaraz po zakończeniu "Przetrwania".

Pozdrawiam :*

piątek, 14 marca 2014

18. (Część II)

Pusta.
Tak się czuła.
Pusta w środku.
Nie mogła się ruszyć ,ponieważ złość i żal opanowały jej ciało.
Po prostu stała i się gapiła.
Miała nadzieję że zaraz obudzi się i to wszystko okażę się tylko jednym z jej koszmarów. Ale niestety.
Niepewnie weszła głębiej do pomieszczenia ,powodując że Alex i Rebecca zwrócili wzrok w jej stronę.
Chłopak zszokowany odepchnął od siebie blondynkę ,która jak długa poleciała na podłogę. Nie przejął się nią i szybko podszedł do Bianki. Cofnęła się spłoszona i wybiegła z mieszkania ,słysząc krzyk Alexa.
 Nie musiała się nawet odwracać by wiedzieć że wybiegł za nią.  Wołał ją lecz ona nie zatrzymała się i ze łzami w oczach biegła w kierunku swojego domu. Odetchnęła z  ulgą  ,kiedy przekroczyła próg drzwi i zakluczyła je.
Zsunęła się po nich i głośno załkała ,słysząc że Alex zaczął uderzać pięściami o drewnianą powłokę.
-Bianka otwórz te cholerne drzwi !- wrzasnął - Daj mi to wszystko wytłumaczyć.
Dziewczyna jednak nie zrobiła nic by go wysłuchać.
Jego wytłumaczenia były w tym momencie nieistotne.
- Proszę ! -krzyknął błagalnie Alex.
Bianka nie mogąc już tego znieść ,podniosła się i pobiegła do swojej sypialni. Szybko zakryła usta nie chcąc rozpłakać się jeszcze bardziej. Miała swoją godność i na pewno nie rozpłakała by się za byle jakim chłopakiem. Ale on był niezwykły.
 Potrafił sprawić że jej serce biło sto razy szybciej i mocniej. Nie mogła ukrywać już swoich uczuć.
Rzuciła się na łóżko i wypłakała ostanie łzy w poduszkę.
Alex dalej nie przestawał maltretować jej biednych drzwi. Zdziwiło ją to że jeszcze nie wypadły z zawisów.
Straciła do chłopaka całkowite zaufanie jakim go darzyła.
-Bianka -usłyszała krzyk bruneta.
 Zignorowała go i czekała na to aż chłopak wreszcie pójdzie i zostawi ją samą. Po niecałej godzinie hałas ustał i rudowłosa poszła sprawdzić czy Alex odszedł.
 Na jej policzkach znajdowały się zaschnięte łzy ,oczy miała przekrwione i co chwilę pociągała nosem.
Jakie było jej zdziwienie ,kiedy otworzyła drzwi no oścież a na posadzkę upadł Alex.
 Musiał opierać się o jej drzwi przez co kiedy one się otworzyły on stracił równowagę i upadł. Bianka cofnęła się o kilka kroków do tyłu ,patrząc jak brunet szybko podnosi się i staje przed nią.
Wyciągnął w jej stronę jakby chciał ją dotknąć ale w porę się odsunęła. Nienawidziła go ale gdzieś głęboko w sercu chciała by wziął ją w ramiona i pocałunkiem wymazał z jej pamięci tą nieszczęsną scenę.
- Daj mi to wytłumaczyć ,to nie tak jak wyglądało.
-Uwierzyłam ci. Dałam ci się kochać. - wyszeptała lecz chwilę później jej ciało przeszył dziwny prąd - A ty co?! Zdradziłeś mnie! ZDRADZIŁEŚ ! -wybuchła.
Łzy po raz kolejny tego dnia spłynęły wzdłuż jej twarzy. Alex widząc to ,przysunął się do rudowłosej ale szybko został od niej odepchnięty.
-Nie-e dot-t-tykaj mnie-e.
Patrzyła na niego chłodnym wzrokiem .Nie przypominała już tej nieśmiałej dziewczyny ,którą znał.
W pewnym momencie jej oczy zaszły czernią a włosy jakby naelektryzowane uniosły się ku górze.
Chłopak cofnął się.
Był zaniepokojony zachowaniem Bianki. Zakrył się rękoma ,kiedy niespodziewanie lustro obok pękło i odłamki szkła poleciały w jego stronę.
W pomieszczeniu zabrzmiał zniekształcony głos rudowłosej.
-Zawiodłam się na tobie. Zaufałam ci a ty mnie oszukałeś.
Próbował się bronić.
-Nie rozumiesz...
-Ja nigdy nic nie rozumiem! Dlaczego mi nie powiedziałeś że zostałam porwana !?
-Nie chciałem być tym ,który będzie zmuszony patrzeć na twoje cierpienie ! -jego cierpliwość się wyczerpała i też zaczął krzyczeć.
Zapadła grobowa cisza.
Bianka uspokoiła się. Jej oczy wróciły do normalnego stanu a włosy ułożyły się wzdłuż jej pleców. Jej twarz pobladła a po chwili jej ciało jak szmaciana lalka uderzyło o podłogę.
 Przestraszony Alex szybko znalazł się przy niej i sprawdził puls. Straciła jedynie przytomność.
Chłopak podniósł ją i zaniósł do sypialni dziewczyny.
 Tam położył ją na łóżku ,przykrył i pocałował lekko w czoło. Bianka potrzebowała teraz odpocząć a on zamierzał przy niej czuwać.
Wiedział że dziewczyna nie będzie pamiętać co się stało. To i może lepiej dla niej.
Ale był pewny że jeżeli nie przygotuję jej do tego co ma niedługo nadejść ,to może być za późno.


UWAGA !!!
Chciałaby was kochani poinformować że:
Zawieszam bloga.
Do odwołania.
Powód?
Brak czasu na napisanie nowych rozdziałów i brak weny twórczej. 
Tak więc dziękuję wszystkim ,którzy to czytają i komentują.
Bye :*

niedziela, 2 marca 2014

17. (Część II)

Kilka dni później.

-No nie przesadzaj.
-Żaden zakichany kocur nie będzie mieszkał w moim domu.
Bianka od kilku minut kłóciła się z Alexem co do tego że Mruczuś zamieszka razem z nimi. Dziewczynie nie przeszło nawet przez myśl żeby porzucić tego kotka.
Brunet zwyczajnie nie lubił kotów. Z założonymi rękami i naburmuszoną miną ,ciskał w Biankę piorunami.
-Ale dlaczego? -zajęczała.
-Ponieważ to kot a my jesteśmy Zmiennokształtnymi.
-No i co z tego?! Ja jakoś mieszkałam z nim i nic mi się nie stało.-prychnęła.
Chłopak pokręcił głową.
-No proszę.- popatrzyła na niego,robiąc dziubek i zaczęła mrugać.
-Nie, nie i nie! -krzyknął - I nie patrz się tak na mnie.
Dziewczyna nie przestawała.
Kiedy tak na nią patrzył nagle cały opór zniknął. Tak jakby wzięła nad nim kontrolę i robiła z nim co zechce.
Westchnął zrezygnowany.
-No dobra.
Głośny pisk z ust Bianki doprowadził do zakrycia przez Alexa uszu. Dziewczyna zaczęła śmiesznie podskakiwać i klaskać.
Szybko przestała kiedy zauważyła że brunet patrzy się na nią rozbawiony.
-Powinienem się martwić ?-spytał.
W odpowiedzi dostał dźwięczny śmiech .Ale to nie był śmiech Bianki .
Dziewczyna patrzyła na coś za jego plecami przez co szybko się odwrócił napotykając rozbawiony wzrok jego matki.
-Widzę że dobrze się bawicie.
-Właśnie debatowaliśmy na temat czy te sierściuch ma zamieszkać z nami- Alex wskazał na zwierzę ocierające się o nogę Bianki.
Clarissa parsknęła śmiechem widząc obrzydzenie na twarzy syna.
-Mam rozumieć z twojego podejścia -kot zostaję?
-Ta. -westchnął.
-A gdzie tato? -spytał gdy zauważył brak Matthewa.
-Nie mógł pomóc , ponieważ ma właśnie zebranie ze starszyzną -wyjaśniła kobieta.
Pokiwał głową.
-Alexandrze mogłaby z tobą na chwile porozmawiać? -Clarissa pokazała na drzwi za sobą.
Brunet zmarszczył brwi.
 Zawsze kiedy jego matka używała jego pełnego imienia to znaczyło że stało się coś poważnego. Spojrzał na Biankę przepraszający wzrokiem i ruszył za matką.
Kiedy znaleźli się na zewnątrz Clarissa zatrzasnęła drzwi i spojrzała na syna gniewnie.
-O co chodzi?- spytał.
-O co chodzi?! -krzyknęła. -Kiedy masz zamiar jej powiedzieć? Wiesz że jeżeli nie dowie się prawdy jak najszybciej to może się dla niej źle skończy.
-Tak wiem. Po prostu nie potrafię jej tego powiedzieć.
Kobieta przetarła dłonią twarz po czym skupiła się na synie.
-Może to ja powinnam jej to powiedzieć ?
Chłopak podrapał się po szyi ,opierając się o framugę drzwi tarasowych.
-Nie wiem . Ja na pewno jej tego nie powiem.
-Czyli ja jej to powiem .Sprawa załatwiona. A teraz chodź pomóc Biance w przenosinach.


Clarissa i Bianka pakowały do pudeł pozostałe rzeczy ,które potem miały przynieść do domu Alexa. Obie bardzo dobrze się dogadywały .
Jak matka z córką. Clarissa postanowiła porozmawiać z dziewczyną na spokojnie ,kiedy będą same. Zdawała sobie sprawę że temat ,który chciałaby poruszyć bedzię bolesny dla Bianki, ale wiedziała ze dziewczyna musi o tym wiedzieć.
Kiedy skończyły ,zmęczone opadły na kanapę .Jednocześnie przetarły dłońmi twarz i wzięły łyk wody mineralnej.
Po kilki minutach ciszy ,Clarissa ujęła rękę rudowłosą ,która spojrzała na nią zdziwiona.
-O co chodzi ? -zaniepokoiła się.
-Musimy porozmawiać. -kobieta spojrzała na nią poważnie.
-Jasne. Chodzi o Alexa?
-Nie, nie,nie. Nie chodzi o Alexa. -uspokoiła ją -Kim byli twoi rodzice?
Twarz Bianki od razu spochmurniała
. Nie lubiła mówić o swoich zmarłych opiekunach.
-Moja mama była gospodynią domową a tato myśliwym- odpowiedziała tylko dlatego by kobieta dała jej spokój.
-Pamiętasz coś z dzieciństwa?
-Oczywiście ,że tak.
-Pamiętasz swoją mamę?
Rudowłosa skinęła głową.
-Jaka była? -spytała Clarissa.
-Była wspaniałą matką.Zawsze mi pomagała ,troszczyła się. Dlaczego pytasz?
Kobieta zignorowała jej pytanie.
-A czy kiedykolwiek ci coś zabraniała?
Bianka zamyśliła się.
-Tak ,wychodzenia z domu.
-A zastanawiałaś się dlaczego to robiła?
Na chwile zapadła grobowa cisza. Bianka nigdy o tym nie myślała. Myślała że tak robi każda matka. Myślała że to dlatego że się o nią martwi. 
-To nie była twoja matka.
Oczy rudowłosej rozszerzyły się.
-Co?
-To nie była twoja matka. -powtórzyła Clarissa.
-O czym ty mówisz?! -wstała gwałtownie z kanapy.
-Mówię prawdę . Wiem że to dla ciebie trudne ale to prawda .Zostałaś wykradziona ze szpitala.Od razu po narodzeniu. Twoja biologiczna matka Estera McConnary szukała cię ,choć z negatywnym skutkiem.Musisz mi uwierzyć.
W oczach Bianki zebrały się słone łzy,które po chwili spłynęły po jej policzkach. Skryła się za włosami i patrzyła nieprzytomnym wzrokiem przed siebie.
 Nie wiedziała czy wierzyć Clarissie czy nie. Ale przecież ta kobieta po co miałaby ją okłamywać.
-A mój ojciec? -wyrwało jej się.
Kobieta westchnęła.
-Twój ojciec był dość sceptycznie do ciebie nastawiony.Uważał że po twoich narodzinach twoja matka przestała go kochać. Nie pomagał nawet w poszukiwaniach.
Młoda McConnary słuchała jej uważnie ,układając sobie wszystko w głowie. To było takie nierealne. Tyle lat żyła w kłamstwie.
-Wiedział o tym Alex? -spojrzała na Clarissę .W głębi duszy modliła się o negatywną odpowiedz.
Kobieta na jej nieszczęście pokiwała głową.
Bianka zacisnęła pięści i zazgrzytała zębami ze złości. Czyli Alex wiedział. I nie zrobił nic. Zwalił całą robotę na swoją matkę. Tyle razy mówił że ją kocha, że chciałby ją uszczęśliwić. 
-A to nie wszys...
Trzaśnięcie drzwiami przerwało Clarissie. Rudowłosa wybiegła z mieszkania a kobieta nie powiedziała jej najważniejszego.


Zła i rozgniewana otarła łzy wierzchem dłoni .Chciała jak najszybciej znaleźć się w domu Alexa i nakrzyczeć na niego .
Kiedy znalazła się przed budynkiem ,wzięła głęboki oddech i weszła do środka .Wewnątrz królowała cisza co nieco zaniepokoiło dziewczynę.
-Alex! -krzyknęła ,ale nie dostała żadnej odpowiedzi.
Przecież paliły się światła i ktoś musiał być w środku. Skierowała się do salonu z nadzieją że tam go znajdzie. I nie myliła się . Był tam ale nie sam. Stała jak przybita gwoźdźmi  do podłogi z szeroko otwartymi oczami.
"To nie dzieję się naprawdę" -pomyślała.
"A właśnie że tak"- odezwała się jej wredna strona.
Jej serce pękło na male kawałeczki kiedy nie mogła oderwać wzroku od całującej się pary.
 Alexa i Rebecci.

Od Autorki:
Jeżeli są jakieś błędy to przepraszam. Mam nadzieję że rozdział się podoba. To tyle idę się uczyć ,bo jutro szkoła i trzeba się przygotować. Paaa:*

CZYTASZ = KOMENTUJESZ